Tajony wasz rodowód któregoś dnia ustalę:
Fiolet, cera ćpuna złapanego na przypale,
Neon, zasłonka u dziewczyny, jej twarz nim skona.
Granat, tunel między drzewami, w fontannie fale,
Burza, zbroja i sukienka modelki, co szlocha.
Czarny, oczy Evy Bartok, koronka, pończocha,
Rewolwer, który oniemiał po drugim wystrzale.
Czerwony, blacha piecyka, na której twarz skwierczy,
Paznokcie, płaszczyk modelki, który zginął pierwszy,
Słuchawka telefonu jak wahadło w finale.
Do sonetu brakuje jednej strofy i rytm trochę kuleje, ale jestem tylko bezrobotnym blogerem, a nie pieprzonym Rimbaudem.
Najlepsza rzecz w tym fliku to kolory. Budżet należał do kategorii raczej śmiesznych, więc podejrzewam, że taśma nie była najlepszej jakości i pewnie dlatego oglądając niżej linkowaną tubę, czasami nie wiadomo, co właściwie widać. Reżyser Mario Bava i operator Ubaldo Terzano prawdopodobnie zdawali sobie sprawę z tych ograniczeń i postawili na umiejętne operowanie kolorem, dzięki czemu osiągnęli taki efekt, że nawet gdyby tę jutubową wersję nagrać komórką, a potem skompresować tak, żeby zmieściła się na dyskietkę, to film i tak byłby piękny.
Oczywiście, jeżeli szukacie intrygi, tajemnic, erotyczno-kryminalnych dreszczy, makabrycznych morderstw, hipnotycznej muzyki, nastrojowej scenografii i fajnych dup - to wszystko też tutaj jest, w najlepszej jakości.
Cały film, niestety, tylko po włosku. Jak ktoś chce po angielsku (dubbing jest taki se, ale nie przeszkadza bardzo) to musi kupić, albo ściągnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz